Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polscy "Galacticos". Gwiazdorski projekt w Legnicy da Ekstraklasę?

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 11-09-2015 12:54
Polscy

Miedź Legnica to od kilku sezonów klub, który oprócz wielkich ambicji, sprowadza zawodników z jeszcze większymi nazwiskami. Czy ten projekt w Legnicy ma szansę powodzenia?

Legnica, miasto, które ma bliżej do niemieckiej granicy bliżej, niż do większości polskich miast, buduje klub na wzór...Realu Madryt. Oczywiście zachowując odpowiednie proporcje i zrównoważoną skalę.

Kibice Realu Madryt pamiętają drogę "Królewskich" do upragnionej "La Decima". Kilku trenerów, rzesza piłkarzy, napompowany do granic wytrzymałości balonik i wielki zawód. Podobnie jest z Miedzią, która od pewnego czasu chce dokonać rzeczy wielkiej - znaleźć się w Ekstraklasie.

Projekt ekstraklasowego klubu w Legnicy przyniósł wiele ofiar w postaci trenerów. Po tym, jak w 2013 roku zwolniono Bogusława Baniaka (po dwuletniej kadencji), w Legnicy karuzela ruszyła na dobre. Ulatowski, Fedoruk, Żuraw, Stawowy, Kudyba, Kuźma - to lista trenerów, którzy od 2013 roku prowadzili drużynę z Legnicy. Teraz ciężar pracy w klubie objął Ryszard Tarasiewicz. Czy okaże się odpowiednikiem Carlo Ancelottiego?

Tarasiewicz w Legnicy ma materiał na wielkie granie. Z samą obsadą bramki w Miedzi jest problem. Doświadczony, ograny w Ekstraklasie Ptak, musi walczyć o miejsce w składzie z perspektywicznym Lisem i przebywającym kilka miesięcy w Interze Mediolan Smugiem.

W defensywie Tarasiewicz ma także bogactwo wyboru. Telichowski, Trifonow, Lafrance, Midzierski - to tylko cztery nazwiska. Jednak o takiej defensywie marzy większość trenerów w I lidze, a i kilka klubów z Ekstraklasy przyjęłoby do siebie przynajmniej jednego z tych zawodników.

Prawdziwy luksus Miedż ma jednak w linii pomocy. Utalentowany Cierpka, czy Kuźma mają się od kogo uczyć. Garguła, Łobodziński, Gancarczyk czy Garuch już robią wrażenie. Jeśli do tego dodać trenującego w rezerwach Bayernu Kakoko, robi się potężna siła.

Jednak jakością samą w sobie ma być Marquitos. 28-letni Hiszpan, który gole strzelał i Realowi Madryt i Barcelonie. Marquitos, który z bliska przeżywał dramat Riquelme, który przestrzelił karnego na wagę awansu do finału Ligi Mistrzów. Teraz ten zawodnik pojawia się w Legnicy.

Patrząc na CV, powinien zrobić jeszcze większą furorę niż Armand Ella Ken w Sandecji Nowy Sącz. A jeśli Hiszpan zagra na miarę oczekiwań...wtedy i inni powinni zacząć grać lepiej i zacząć dogrywać jeszcze więcej piłek do napastników.

Do napastników, z którymi jest problem. Podobnie jak w... Realu Madryt. O ile Rafa Benitez na dziewiątce oprócz Benzemy ustawić może Cristiano Ronaldo, to takiego komfortu nie ma Tarasiewicz.

Chrzanowski, Labukas, Sabala, Ślusarski - te nazwiska wielkiego wrażenia nie robią. I tutaj jest bolączka Miedzi. Jeśli legniczanie chcą bić się o wielkie cele, muszą sprowadzić klasowego, przynajmniej jak na I ligę, snajpera.

A wtedy? W 2014 roku kibice nosili na rękach Ancelottiego za upragnioną decimę, więc może w 2016 roku kibice Miedzi będą nosili na rękach Tarasiewicza, na pięknym rynku w Legnicy.

Futbol.pl

Inne artykuły