Lenczyk: Niektórzy wiedzieli mnie w grobowcu
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 03-10-2013 17:28
Orest Lenczyk przez ostatni rok zrobił sobie przerwę od futbolu, ale jest już gotowy i objął stery w Zagłębiu Lubin. 71-latek ma już za sobą debiut w nowej-starej drużynie, ale teraz czeka na niego prawdziwy sprawdzian. Przyjdzie mu się zmierzyć ze Śląskiem Wrocław, z którym jego drogi rozeszły się roku temu w niemiłych okolicznościach.
- Po odejściu ze Śląska Wrocław postanowiłem, że przez rok nie udzielę żadnego wywiadu. W miarę mi się udało. Choć miało to swoją ocenę. Niektórzy ludzie uznali, że jestem już w grobowcu, że skończyłem karierę. I tu dla nich niespodzianka – wróciłem. Przez pół roku dostawałem wiele ofert pracy, ale dziękowałem, przepraszałem. Dopiero teraz byłem gotowy i wybrałem Zagłębie - powiedział doświadczony szkoleniowiec.
- Zraziłem się do wszystkiego. To moja prywatna sprawa, mam swoje prywatne życie. Powiem tylko tyle, że zostałem skopany przez tych ludzi, którzy moim zdaniem absolutnie nie powinni pracować w piłce. To są ludzie przypadkowo delegowani akurat do tej roboty, którzy mają tylko jeden cel: zwycięstwa, zwycięstwa, zwycięstwa. Nie zdają sobie sprawy, od ilu okoliczności wynik sportowy zależy. We Wrocławiu roztaczano przede mną wielką wizję. Że Legia, Wisła i Śląsk będą co rok walczyć o mistrzostwo. No i walczyliśmy, tylko że inaczej sobie to wyobrażałem - dodał "Oro Profesoro".
- Przychodząc do Wrocławia słyszałem, że wykopana jest ogromna dziura pod budowę galerii, która ma finansować klub. A tych galerii w Polsce widzę więcej niż kościołów. Nie wiem, skąd oni biorą tylu ludzi, co po tych galeriach chodzą i tracą pieniądze. A potem słyszę, że w Śląsku na transfery ma być 6-8 milionów. To były publiczne deklaracje, z których nic nie wynikało. Tymczasem bardzo liczyłem na nowych piłkarzy po zdobyciu mistrzostwa. Liga ligą, ale my mówimy o grze w Europie - stwierdził były szkoleniowiec Wisły Kraków.
- Ktoś pieprzy, że drużyna przez kilka tygodni została przygotowana pod względem fizycznym na całe pół roku. No zupełny kretynizm. To musi być proces kontynuowany, stale modyfikowany. Są piłkarze, którzy już nie nauczą się lepiej grać, nie poprawią swojego wyszkolenia technicznego. Ale można zadbać, by utrzymywali cechy fizyczne swoim najwyższym poziomie - wytłumaczył 71-letni trener.
- Jeżeli w rozmowie na najwyższym szczeblu jest polecenie, że mam podjąć decyzję, która w zasadzie kończy moją pracę, jeżeli mówi się mi wprost, że Cristiana Diaza, który rażąco naruszył zasady dyscypliny, trzeba wstawić do składu, bo duże pieniądze kosztował, to co ja mam na to wszystko powiedzieć? - zakończył pytaniem retorycznym trener sezonu 2010/2011 wg. Ekstraklasy.
Czytaj także na Futbol.pl: Rywal Legii ujął złodzieja!
Futbol.pl/źr. Fakt.pl











