Polskie kariery na zakręcie. Mieli być gwiazdami kadry - odc. 5
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 27-10-2013 10:17
Są piłkarze, o których jeszcze niedawno myśleliśmy, że będą ważnymi postaciami reprezentacji Polski. Niestety w pewnym momencie coś się załamało...
Polskie kariery na zakręcie. Mieli być gwiazdami kadry - odc. 1
Polskie kariery na zakręcie. Mieli być gwiazdami kadry - odc. 2
Polskie kariery na zakręcie. Mieli być gwiazdami kadry - odc. 3
Polskie kariery na zakręcie. Mieli być gwiazdami kadry - odc. 4
Na Futbol.pl mamy nowy cykl. W każdą niedzielę przedstawimy Wam pokręcone ścieżki polskich piłkarzy znajdujących się daleko od poprzeczki, którą wysoko sobie zawiesili jakiś czas temu.
Tym razem będzie lekko nietypowo. Pod lupę bierzemy bowiem piłkarza zaledwie 19-letniego. Mowa o Sewerynie Michalskim, który był na prostej drodze do czołowych polskich zespołów, a postanowił wejść w zakręt, czyli wyjechać do klubu zagranicznego, i przepadł.
Urodzony w Bełchatowie skorzystał zimą sezonu 2012-13 na kłopotach w GKS i wskoczył do pierwszego składu. Szansę wykorzystał kapitalnie. Wystąpił w 15 meczach Ekstraklasy, strzelił 2 gole, ale od bramek ważniejsza była dojrzała i bardzo dobra gra w defensywie. Michalski momentalnie znalazł się na celowniku czołowych polskich klubów - z Lechem Poznań i Legią Warszwa na czele.
GKS Bełchatów podyktował jednak zaporową cenę za stopera. Polskie kluby, by dostać Michalskiego, musiałyby zapłacić około 500 tysięcy euro. Mechelen zapłaciło podobno o 100 tysięcy mniej.
Na transfer do Belgii zdecydowany był też Michalski. - Rozmawiałem z wieloma osobami, które miały zagraniczne doświadczenia. Wszyscy doradzali mi wykorzystanie szansy, bo po roku w I lidze mogłoby nie być już nawet oferty z Ekstraklasy - powiedział Michalski, który bał się, że przyjdzie mu spędzić sezon na zapleczu polskiej elity.
Michalski nie ukrywał też, że nie chciał zostać w GKS Bełchatów w I lidze, gdyż ma reprezentacyjne ambicje. - Jeśli dostanę powołanie, to na pewno się nie załamię, tylko będę się ogromnie cieszył. I zrobię wszystko, żeby pokazać, że to dobry wybór. Na pewno z Belgii będzie mi teraz łatwiej trafić do kadry niż z pierwszej ligi polskiej - mówił Michalski. Teraz jednak droga do reprezentacji jest bardzo daleka. Tylko Bartosz Salamon miał szansę, nie wychodząc na boisko ani w Milanie, ani w Sampdorii Genua, na powołania od Waldemara Fornalika. U Adama Nawałki takich praktyk - mamy ogromną nadzieję - nie będzie.
Seweryn Michalski do tej pory rozegrał w Jupiler Pro League tylko 28 minut. Na dobrą sprawę jest dopiero 4-5. wyborem trenera Harma van Veldhovena. Szkoleniowiec stawia bowiem na trójkę: Seth De Witte, Sheldon Bateau i Maxime Biset. Michalski oraz Wilson Kamavuaka są tylko zmiennikami.
I chociaż zespół stracił sporo bramek - 19 w 12 meczach - to raczej nie zanosi się na rewolucję w defensywie. 5 goli zaaplikował bowiem Mechelen Anderlecht Bruksela. W pozostałych spotkaniach drużyna Michalskiego traciła maksymalnie dwie bramki.
Łatwo Michalskiemu na pewno nie będzie. Czy w Belgii rozwinie się piłkarsko, czy jednak straci na tym, że jako 19-latek nie gra regularnie? Wydaje się, że szybciej to drugie. Z uwagą będziemy śledzili karierę młodego piłkarza z Bełchatowa, bo wszyscy doskonale wiemy, jak wygląda sytuacja na środku obrony polskiej kadry.
Futbol.pl











